wtorek, 21 października 2014

Raj czy labirynt? Wolny rynek a polskie produkty

Ostatnio zastanawiałam się, czy miejsce, w jakim dokonuję zakupu polskich dóbr ma znaczenie. W Polsce mamy dostęp do wielu sklepów sieciowych, jak i prywatnych przedsiębiorców. Czy zatem wybór pochodzenia firmy (polskie czy zagraniczne) ma znaczenie dla samego towaru?
Pozwólcie, że przybliżę wam sytuację poprzez przykład drogerii kosmetycznych.

Na polskim rynku drogerie polskie (wymyślone w Polsce), np. Natura, Sekret Urody, Jasmin oraz drogerie zagraniczne (które przywędrowały do nas w ramach ekspansji na rynki zagraniczne) np. Rossmann, Hebe. Dla produktu i producenta, patrząc na samą wartość produktu, nie ma znaczenia, czy kupimy go w polskiej czy niepolskiej drogerii. Kupujmy kosmetyki tam, gdzie cena jest dla nas korzystniejsza. Bo krem Ziaja z Rossmana i krem Ziaja z Natury to ten sam krem. Dla producenta zysk jest porównywalny, na cenę większy wpływ ma reklama, polityka sklepu, ilość klientów itd. Większa sprzedaż kosmetyku po niższej cenie wzmaga konkurencję :) I to jest dobre.

Więc nie namawiam was do rezygnacji z Rossmanna czy Hebe. Kupujcie, gdzie wam wygodniej, taniej, przyjemniej. Wybierajcie polskich producentów. Niech się Garnier i Nivea schowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz