piątek, 7 listopada 2014

Muzyka spod powierzchni naskórka - Jóga

Mówi wam coś dwóch młodych mężczyzn i nieodłącznie związana z nimi piosenka Björk? Powinna, bo duet Jóga to owoc pracy Rafała Skowrońskiego i Kamila Łukasiuka z Katowic. Możecie ich kojarzyć z 10 minut programu z X w nazwie, ale nie to jest przedmiotem mojej, nie waham się użyć, fascynacji.

Panowie 29 października wypuścili w świat (na razie Internetu) EP-kę ,,Skin" (Wersję fizyczną albumu będzie można zakupić po koncertach w listopadzie). W jej skład wchodzi 6 utworów, bardzo dobrych, płynnych, rozwijających się, umiejętnie skomponowanych. Ale, Broń Boże,  nie nazwałabym tego muzyką relaksacyjną. Nie będę klasyfikować tego dorobku - bo po co. Mogę dodać tylko tyle, że ,,Skin" kojarzy mi się z bardzo mglistym, zminym porankiem, labiryntem, podróżą po nieznanym... I, co mnie zaskoczyło, dawno nie słuchałam jednej płyty z taką wielokrotnością przez kilka dni. Ten album nie jest w stanie mnie znudzić, ciągle widzę w nim coś nowego. Brawa!
Jeśli moje dywagacje was nie przekonują - radzę Wam przesłuchać całego albumu z oficjalnego kanału zespołu w Youtube:

Cały album bardzo przypadł mi do gustu (Skin i Ocean bardzo na tak). Uważnie śledziłam i śledzę ich poczynania, co polecam także Wam. 
To z kim się widzę na koncercie 27 listopada w krakowskim Żaczku?

2 komentarze: