niedziela, 25 stycznia 2015

Jakość a cena polskich ubrań

Po długiej nieobecności wracam do Was z kolejnym postem z serii ,,Szczypta teorii".
Ostatnio dużo czasu spędzam na poznawaniu polskich marek odzieżowych. Od małych, ekskluzywnych firm aż po duże, światowe sieciówki. Póki co moje marzenia o znalezieniu marki produkującej ubrania w Polsce, a nieprzekaczających sumy 100 złotych za rzecz ( i żeby nie była to chustka do nosa) pozostały nadal w sferze poszukiwań. Przyznaję, najczęściej zaglądam do sieciówek typu: Reserved, Mohito czy Top Secret (tu jest najlepiej z całej trójki), ale z trudnością znajduję tam ubrania wykonane w Polsce (w Mohito jedna bluzka). A jeśli już są, to wykonane ze sztucznych tkanin. Staranniej wykonane rzeczy zaczynają się od 100 złotych. Ba, normą jest wypuszczanie na rynek towaru, zwłaszcza butów, które nawet na ćwierć tej sumy nie zasługują.



Dlaczego tak się dzieje?

Istnieje przekonanie, że sieciówki, jako popularne miejsce zakupów, pozwala się dobrze ubrać za względnie małe pieniądze. Słowo względne jest tu ważne, gdyż sklepy typu Mango, Zara, H&M, Top Shop, Bershka za granicą są zwykłymi sklepami z tanią odzieżą. U nas uchodzą za super class ze względu na to, iż zarabiamy mniej niż na Zachodzie i przelicznik cen z Euro na złotówki jest niezwykle wysoki. Dlatego nie warto sugerować się ceną, że skoro najtańszy płaszcz w sieciówce można kupić za 120/140 zł, to przecież taniej nie kupię, nie? Nienawidzę poczucia, że ceny w sieciówkach dyktują sprzedaż małym i średnim producentom. Bo jak ma się cieniutki płaszcz za 200 zł (czyli 50 monet np. w Niemczech) do płaszcza zrobionego w Polsce, z wełny, za 200 zł?
Ciekawe jest też to, co napisała Joanna Glogaza: „Luksusowe” marki są drogie nie dlatego, że oferują doskonałe wzornictwo i niebywałą jakość, ale dlatego że sprzedają marzenia i styl życia osobom aspirującym do określonych grup społecznych. Wysoka cena nie zawsze więc gwarantuje nam wysoką jakość.

Czy są jakieś plusy produkcji w Azji?

Wiele rodzimych, popularnych firm przenosi produkcję na Daleki Wschód. Mohito należy do największego giganta polskiej branży odzieżowej LPP, którego tylko część produkcji odbywa się w kraju, reszta w Chinach. Ubrania Redanu czy Kan (inni potentaci) też nie są szyte w Polsce.
Jednak przenoszenie produkcji na Wschód nie  jest niczym niespotykanym. Większość światowej produkcji pochodzi z Azji. Nie jest więc to polski pomysł tylko po prostu etap rozwoju firmy w tych czasach, która przestaje być średnim przedsiębiorstwem, a zaczyna produkować na większą skalę i staje się gigantem.

Wszystkim polecam film dokumentalny ,,Gok Wan, Made in China”, który pokazuje jedną z tamtejszych fabryk produkujących jeansy na Lee czy Wrangler. Wiadomo, że władze chińskie ciągle pragną sterować informacjami na temat praw pracownika, więc szwaczki nie były rozmowne, ale film ten dobrze pokazywał, jak wiele czynności wykonuje się tam ręcznie: od wykonania kroju, aż po przyszycie metki. Praca nie odbywa się w ciasnocie i ciemnocie, w wielkich halach. Marki obawiają się o PR, bo po pożarach w bangladeskich fabrykach w wyniku fatalnych warunków BHP stracili zaufanie klientów. Ja, po dziś dzień, spotykając się z metką ,,Made in Bangladesh” przełykam głośno ślinę i odkładam wieszak na drążek. 

Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jasne, idealnie byłoby gdyby te wszystkie miejsca pracy znajdowały się w Polsce, ale wtedy koszt produkcji takiego ubrania byłby droższy. I gdzie wtedy byłby tanie polskie sieciówki? Najważniejsze jest to, że Redan czy LPP całą kadrę logistyczną, administrację, siedzibę ma w Polsce i w Polsce płaci podatki, co wpływa korzystnie na gospodarkę.

Zawsze można też wybrać ubrania (nie takie drogie) produkowane w Polsce: łódzkiej firmy Olimpia, Pretty Girl (śliczne sukeinki), Monnari (większość szyje w Polsce), Bialcon, Aryton, Deni Cler, Taranko...

Jak robić zakupy w sieciówkach?

1. Dotykaj. Ręce są bardzo dobrym pomocnikiem w zakupach. Sprawdzaj, czy materiał nie jest za cienki (łatwo się rozciąga, traci fason, przeciera się). Warz w rękach. Zwiewny sweterek nie ogrzeje się na kuligu.

2. Patrz na metkę. Kraj produkcji, Skład materiału. Unikaj niedbale przyszytych metek (podróba alert!), braku metek, braku informacji o produkcji, sposobie prania itd. Uwaga na błędy ortograficzne.

3. Patrz całościowo. Odsuń się od wieszaka. Zwróć uwagę, czy rzecz wygląda porządnie, czy raczej jak piżama. Nie kupuj rozciągniętych koszulek, spodni w krzywymi szwami, kardiganów ze słabo przyszytymi guzikami. A przede wszystkim tak powszechnych słabych szwów i wystających nitek.

4. Nie kupuj na siłę. Oszczędź pieniądze na lepsze ubranie, z którego będziej zadowolona w 100%.


Polecam Wam także post na temat polskiej odzieży na blogu MadeInPolska : klik

Powodzenia na zakupach!
P.

facebook.com/dobrebozpol

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz