środa, 29 lipca 2015

Moje Bieszczady

mój film z Bieszczad! - https://www.youtube.com/watch?v=mpsl_CTAYww

Polska według mnie jest warta dokładnego poznania wzdłuż i wszerz. A ja mam wieczne wrażenie niedosytu. Miejsca widziane z perspektywy ucznia szkolnego stały się słabo widoczną plamą w pamięci. Od kilku lat spędzam wakacje głównie w mieście, stąd też pojawił się plan trzydniowego wyjazdu w Bieszczady - teren bliski geograficznie, lecz wciąż przeze mnie niepoznany.


PIĄTEK

Miejsce Piastowe - Rymanów-Zdrój - Sanok - Lesko


Miejsce Piastowe

Świątynia pw. św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza, stojąca w centrum wzgórzanego kompleksu okazała się niewielka w środku i bardzo jasna, zapewne dzięki dużym i barwnym witrażom. Obok mieści się dom macierzysty sanktuarium, w nim sale i muzeum ks. Markiewicza. Pogoda dopisywała spacerom i zwiedzaniu.









Rymanów - Zdrój

Pierwsza w Polsce miejscowość uzdrowiskowa z wieloletnią tradycją, z przeznaczeniem dla niesienia pomocy chorym dzieciom. Zwiedziłam pijalnię wód leczniczych (polecam zwłaszcza wodę ,,Jan" z deptakowej pijalni), kaplicę, przyrzeczny park, połączony kilkunastoma mostami. Było upalnie, ale nawet niski poziom wody nie przeszkadzał dzieciom w zażywaniu kąpieli. Warto przejść się ulicami tej miejscowości chodźby dla zobaczenia architektury domów uzdrowiskowych - daszków, krużganków, balkonów... Po przechadzce wpadłam do kawiarni Piccolo na gałkę sernikowych lodów. Były naprawdę dobre!








Sanok

Miasto malownicze. Miałam już przyjemność zwiedzać go kilka lat temu, więc tym razem odwiedziłam ponownie tylko gigantyczny skansen budownictwa ludowego. Ogromne hektary ziemi świetnie rozporządzonej co do centymetra. Przenosisz się w czasie do starej wsi łemkowskiej, polskiej, kresowej. Można ta spędzić cały dzień i nadal nie zobaczyć wszystkiego, co oferuje muzeum. O wnętrzach chat i wystawach nawet nie wspominam. Niedawno powstał też rynek galicyjski, z warsztate garncarskim i sklepikami. Polecam gorąco!


























W drodze powrotnej zjedliśmy obiad w Chacie Starych Znajomych z Zahutyniu. Pyszne, domowe pierogi: ruskie, z kaszą gryczaną, szpinakiem, kapustą, grzybami... Za 40 zł trzy dorosłe osoby najedzą się do syta. Następnie wróciliśmy na nocleg do Leska (ach, zapomniałam nadmienić, że wyjazd był rodzinny).




SOBOTA

Komańcza - Majdan - Cisna - Połonina Caryńska - Bukowiec - Polańczyk

Wyruszamy z bazy :)



Komańcza

Klasztor stawia nacisk na kultywowanie pamięci kard. Wyszyńskiego, który był tu internowany przez rok. 600 metrów drogi pod górę do domu sióstr może wypełnić nam lektura tablic z fragmentami ślubów Jasnogórskich, napisanych tu przez prymasa. W pobliskim lasku znajdziemy figurę Matki Bożej Leśnej czy historyczny cmentarz wojskowy z I wojny światowej.

Budynek jest wyjątkowo piękny, a pokój z przedmiotami osobistymi ks. prymasa można oglądać codziennie od 9:00.















Majdan

Majdan jest punktem początkowym bieszczadzkiej, turystycznej kolejki wąskotorowej. Na przejażdżkę zabrakło nam czasu. Zdążyliśmy zobaczyć wystawę muzealną z eksponatami kolejowymi sprzed lat. Można ją zobaczyć za darmo, w cenie wejścia na sam teren stacji (ok. 5 zł).














Cisna

W Cisnej poszliśmy szlakiem kultowym - kapliczka upamiętniająca bieszczadzkich zakapiorów (ludzi, którzy porzucili dotychczasowe życie, wyjechali w Bieszczady, by pokochać to miejsce i żyć z dnia na dzień, będąc rzeźbiarzami, rzemieślnikami itp.), Bar Siekierezada, Czady i Biesy to obowiązkowe miejsca dla tych, który chcą choć trochę zrozumieć ideę życia ludzi, którzy budowali i budują legendę tego regionu. Jeśli szukacie miejsc z klimatem, trochę mniej festynowych niż Solina czy Polańczyk, wpadnijcie tam. Warto.








Połonina Caryńska i Bukowiec

Czas pędzi nieubłaganie, więc chcąc wrócić do Leska o uczciwej porze, musieliśmy trzymać tempo. Połoninę Caryńską podziwialiśmy z przełęczy/punktu widokowego (niestety, zapomniałam w której wiosce). W Bukowcu zjedliśmy obiad i odpoczęliśmy nad Solinką, ale niski poziom wody ledwo przykrywał kostki.






Polańczyk

Mieliśmy zobaczyć widok na zaporę solińską od strony tego miasteczka, ale rzuciłam tylko okiem i chciałam jak najszybciej jechać dalej. Nad brzegiem wody trwał istny festyn osiedlowy. Masa ludzi, każdy robi co chce. Ręczniki, ubrania, klapki, plecaki - wszędzie. Dzieci, rowerki, pontony. Brakowało tylko disco polo z głośników i kopcącego grilla. Sytuacja patowa - jak nad morzem w środku sezonu. Nie lubię takiego grajdołka, automatycznie się zamykam i chcę uciekać. Do tej pory nigdzie nie było tłumów, mijaliśmy się z wycieczkami i grupami turystów. Choć wiedzieliśmy, że narodu jest w Bieszczadach od groma. Starałam się kadrować zdjęcia tak, by o letnikach w Polańczyku jak najszybciej zapomnieć.






Wskoczyliśmy też do legendarnego Zakapiora - znanej restauracji z kuchnią regionalną i łemkowską.




NIEDZIELA

Solina - Myczkowce

Solina

Temperatura znacznie spadła (i dobrze). Zaczęło padać dopiero gdy opuszczałam zaporę. Całość robi niesamowite wrażenie. Podobno jest jeszcze lepiej, gdy w zalewie jest więcej wody - aż przyjemne posłuchać jak bije kanałami na drugą stronę.











Następnie pojechaliśmy do Myczkowiec, gdzie znajduje się druga, mniejsza zapora. Odwiedziliśmy Centrum Ekumeniczne, a w nim ogród biblijny z oryginalnymi roślinami z Ziemi Świętej oraz tymi, które zostały wspomniane z Piśmie Świętym. Każda z nich jest opisana potwierdzającym cytatem. Przez ogród poruszamy się chronologicznie, od powstania świata aż do śmierci Jezusa Chrystusa. Jeśli lubicie architekturę sakralną, na terenie centrum jest też park miniatur kościołów drewnianych (istniejących i już nie) na terenie Podkarpacia i kresów białoruskich czy ukraińskich. Jest tam np. kościoły z Bliznych czy Haczowa, wpisane na listę zabytków UNESCO.








Nadal pozostaliśmy na terenie ośrodka. Mijając wystawę o historii Bieszczad dojdziecie do mini zoo, z mnogością gatunków ptactwa, danielami, kozami, koniami.
















To już wszystko na dziś ode mnie. Mam nadzieję, że relacja Wam się spodobała.
Koniecznie dajcie znać, czy byliście w którymś z tych miejsc lub czy gdzieś się jeszcze wybieracie w te wakacje.

Pozdrawiam,
Paulina




2 komentarze:

  1. Poniekąd rozumiem Twoją fascynację-ja jednak swoje uczucia przelałam na Tatry i Karkonosze :-).

    OdpowiedzUsuń