niedziela, 12 lipca 2015

Podsumowanie tygodnia? Miesiąca? - co nowego u mnie

przepraszam za brudne lustro, ale wiecie... zakupy!
Miałam sporą przerwę od blogowania. Przerwę celową i zamierzoną. Oddałam swój czas studiom, uczelni, rodzinie, znajomym, domom. Wracam po 40 dniach ,,postu", z nowym trybem życia.

Czerwiec to Kraków. Kraków to studia, a studia w czerwcu do głównie sesja. Większość czasu spędziłam wśród notatek i książek. Wzywały mnie egzaminy i studenckie obowiązki, kusiły wydarzenia i relaks w postaci Internetu. Ciężko było się zabrać do pracy. Sprawę ułatwiła organizacja. Wiedząc, że do końca miesiąca będę ciągle w Krakowie (musiałam zamknąć sprawy uczelniane i mieszkaniowe) rozbiłam sobie egzaminy co dwa, trzy dni. Tzn. wybierałam i układałam możliwe terminy tak, by nie mieć powalającego na kolana ciągu nieprzespanych nocy. Chociaż zrezygowałam z wielu czynności, to  i tak zdarzało mi się zasypiać koło drugiej w nocy. Egzaminy (w tym stres i zamartwianie się nimi, bo nie czułam się super przygotowana) były na pierwszym miejscu. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, zdałam wszystko za pierwszym podejściem, i to na bdb lub db. Udało mi się przypomnieć materiał z całego roku i wieczorami czas na mały oddech. 



pierwszy (i długi) weekend czerwca, czyli urodziny i zakupy, na których nie kupiłam niczego. Oprócz mrożonego jogurtu. Był pyszny!

Początek lipca do odcięcie się od świata. Wróciłam na ,,prowincję", jestem sama przez kilka dni w domu, łapię powietrze. Wypakowuję walizki i plecaki, na nowo układam życie na półkach. Wszystko mnie drażni: zaniedbanie, brud, bałagan, rzeczy poustawiane byle jak. Wychodzi ze mnie to, na co nie zwracałam uwagi, bo byłam zajęta zamknięciem roku. Dużo śpię.

Teraz wszystko się stabilizuje. Czuję się lepiej. Unikam wampirów energetycznych. Mam czas dla siebie. Czytam dla przyjemności. Kupiłam używanego Nikona Coolpix i chcę publikować posty co drugi dzień :)

Co poza tym?

Mam nowe logo (dziękuję Monika!) i ikonki społecznościowe. Mam nadzieję, że Wam się podobają.

Jeszcze na początku czerwca skróciłam włosy. Od sześciu lat nie chodzę do fryzjera. Wszystkie zabiegi (w tym farbowanie i cięcia) wykonuję własnoręcznie i nigdy nie zrobiłam krzywdy sobie czy innym. 


Ohydny widok? Ja uwielbiam...



Włosy urosły dość szybko i tak jak na tym zdjęciu końce spoczywają na ramionach, teraz przód ( który jest dłuższy, bo cięłam jak na longbob)  zakrywa obojczyki.


dalszy ciąg pyszności, czyli baton Lewy Sierpowy (muszę Wam w końcu opisać te zakupy z Pole na Stole!)...



oraz serek wiejski z malinami z ogródka :)


Niebo sprzyja zakupom. Już u siebie dorwałam płyn micelarny z Ziaji i bazę z Pierre Rene. A sukienka ze wstępu i szara bluza jest z Katrusa.  Dostaniecie je w Showroomie lub na stronie marki :) Ja jestem szczerze zaskoczona.









Upały sprzyjały sukienkom i fryzurom ,,na spaniela". W makijażu wygrał błyszczyk Lip Gloss & Balm z Delii. Miałam go na ustach niemal codziennie. 

Ode mnie to już wszystko na dziś. Jeśli jeszcze nie widzieliście, to polecam Wam ostatnie teksty:




Pozdrawiam!

Paulina

2 komentarze: