niedziela, 4 października 2015

Polski produkt, czyli jaki? - jak rozpoznać Polaka na półce


Poszukiwania polskich produktów nie należą do najłatwiejszych. Spora część wykupionych lub zagranicznych marek udaje Polaków, a i nasi rodacy przebierają się na Francuzów, Brytyjczyków czy Skandynawów. Czym się kierować przy zakupach? Na co zwrócić uwagę? To postaram się Wam streścić w kilku żołnierskich słowach.


Każdy produkt dostępny w sprzedaży, obowiązkowo ma posiadać informacje o producencie. Jeśli nie zawiera opakowania, pracownik sklepu na nasze życzenie powiniem nam udostępnić dane o składzie i pochodzeniu towaru.

ARTYKUŁY SPOŻYWCZE
Tu sprawa ma się według mnie najłatwiej. Wszystkie produkty, w których najważniejsza jest świeżość (surowe mięso, wędliny, warzywa, owoce, nabiał) i które są hodowane w naszym kraju, w większości sklepów pochodzą z Polski. Powinny one jak najszybciej trafić do klientów, więc liczy się krótki okres dostawy od producenta do sklepu. Lokalny sprzedawca to szybki transport, szybki transport to mniejsze koszty. Wiem, że bardzo upraszczam, ale halo! Kto by nie chciał, aby producenci kierowali się taką logiką?

Do tego pomocny okazuje się znak weterynaryjny, na którym znajdziemy skrót nazwy państwa, z którego pochodzi; numer weterynaryjny zakładu, w którym cyfry oznaczają województwo, powiat, kategorię produktu oraz numer działalności w danym powiecie. Litery WE to Wspólnota Europejska.




Myśląc o firmach, które decydują się na sprzedaż detaliczną, podzieliłabym je w następujący sposób:

  • firmy zagraniczne produkujące za granicą
  • firmy zagraniczne produkujące w Polsce
  • firmy polskie produkujące za granicą
  • firmy polskie produkujące w Polsce
  • firmy zagraniczne posiadające polskiego dystrybutora

*firmy zagraniczne - firmy, których głównymi udziałowcami/właścicielami nie są Polacy i firmy te nie są zarejestrowane w Polsce (KRS)
**firmy polskie - firmy, które posiadają numer KRS i których głównymi udziałowcami/właścicielami są Polacy

Pozyskanie takich informacji nie jest najłatwiejsze. Trudno byłoby też robić codzienne zakupy jednocześnie sprawdzając każdą markę telefonicznie czy internetowo. Czym w takim razie możemy się kierować?

1. Nazwa marki.
Sprawa najtrudniejsza, bo wiele polskich marek nie posiada słowiańskiego pochodzenia w nazwie, np. Sylveco, House, Cropp, Gino Rossi, Vistula. Najlepiej jest dokonywać zakupów w sklepach sprawdzonych, ale kto chce robić zakupy ciagle w tych samych miejscach? Producenci, którzy stawiają na oczywiste skojarzenia z językiem polskim, np. Ryłko, Lasocki, Uroda, DzieńDobry, Biały Jeleń budzą większe zaufanie konsumentów. Są jednak wyjątki od tej reguły. Firmy dawniej polskie, Kolastyna i Soraya zostały wykupione przez zagraniczne koncerny, a Polak Jędrzej Wittchen 25 lat temu został założycielem firmy galanteryjnej, sygnowanej jego własny nazwiskiem.

2. Adres marki.
Na każdym opakowaniu widnieje adres firmy, wedle którego jest ona zarejestrowana w kraju i którą rozumie się jako główną siedzibę. Wiedza na temat polskich miast na poziomie podstawowym. Większość z nich z pewnością rozpoznacie po samym brzmieniu i pisowni. Jeżeli podano więcej niż jeden adres, podkreślony powinien być ten, pod którym przechowywana jest dokumentacja kosmetyku. Producent zobowiązany jest także do podania nazwy Państwa z którego pochodzi kosmetyk w przypadku, gdy wyprodukowany został poza terytorium Unii Europejskiej.

3. Określenie.
Na niektórych opakowaniach spotkałam się z określeniami ,,Producent" lub ,,Dystrybutor (czasem jednocześnie) na opakowaniu kosmetyku. O ile poniżej ,,Producenta" widnieje polski adres, śmiało dokonujmy zakupu - firma oświadcza, że jest producentem tego produktu i sama go sprzedaje. Jeśli tekst stanowi jedynie ,,Dystrybutor" wiedz, że polski dostawca prawdopodobnie rozprowadza towar zagranicznego przedsiębiorcy. Czasem ujawniając to na opakowaniu (zagraniczny adres producenta) a czasem nie.

Ostatnio kupiłam świeczki od polskiego producenta, który miał polskiego dystrybutora (nie była to ta sama firma). To potwierdza zasadę numer jeden - czytać, czytać i jeszcze raz czytać!

4. Nazwa marki a nazwa właściciela.
Dla przykładu porównajmy firmę Ziaja z firmą Farmona. Ziaja na awersach kosmetyków zawsze umieszcza swoje logo, a dopiero poniżej ewentualną nazwę linii (np. Ziajka, Yego), czyli wszystkie podmarki zawsze są równolegle widoczne z nazwą producenta - taką samą, jak jest zawarta w adresie - ZIAJA Ltd, Zakład Produkcji Leków sp. z.o.o. 80-298 Gdańsk, ul. Jesienna 9. Z Farmoną jest inaczej. Ma bardzo dużo linii, które są znane (Jantar, Radical, Herbal Care, Nivelazione, Tutti Frutti), ale mało kto identyfikuje je z firmą Farmona. Są postrzegane jako osobny byt a producent przybiera charakter koncernu.

Podobnie jest z markami odzieżowymi. Mało kto wie o istnieniu koncernu LPP, do którego należą marki ciągle przez niewielu znane jako należące do Polaków: Reserved, Mohito. Cropp, House, Sinsay.

Półki w sklepie są jak okładki książek - przeglądamy je nie zawsze zaglądając do środka. W tym przypadku na rewers butelki. Umieszczanie logo i adresu firmy w mało widocznym miejscu wydaje mi się dużym błędem, bo łatwiej jest skojarzyć z Polską całą firmę niż pojedyncze produkty.

5. Kod kreskowy.
Kod kreskowy zaczynający się od 590 oznacza, że:

  • produkt został wyprodukowany w Polsce lub
  • produkt jest dystrybuowany przez firmę, która jest zarejestrowana w Polsce.
Jednak nie należy na nim polegać w stu procentach. Pamiętajmy, że produkt mógł być wyprodukowany u nas, ale z zagranicznych komponentów. A polski dystrybutor to nie zawsze polski producent. Co więcej, dystrybutor zarejestrowany w Polsce może być powiązany z zagraniczną firmą, która zbiera zyski, płacąc podatki w innym kraju.

Jeśli szukacie innych informacji na temat polskich firm i świadomych zakupów polecam wam stronę http://polskislad.pl/.


Pozdrawiam,

Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz