niedziela, 10 stycznia 2016

Zbieranie okruchów, czyli podsumowanie końca 2015 roku


posadzka w krakowskim Słowaku :)

Rok był całkiem dobry i czuję się spełniona, to fakt. Żeby już ostatecznie (prawie, bo na blogu pojawi się jeszcze muzyczny ranking) zamknąć 2015 rok, zapraszam Was na kilka okruchów z listopada i grudnia.



Listopad i grudzień na pewno był czasem wypadów i spotkań. Intensywnie kursowałam między domem rodzinnym a Krakowem, Życie na walizkach, niejednokrotnie wśród bałaganu, zakupy chemicznie i kosmetyczne (królowały firmy Gold Drip, Ludwik, Uroda, Marion). W dobrym nastroju utrzymywały mnie drobne rzeczy, choćby takie jak pięknie opakowane i równiutko ułożone gumy do żucia (różowa balonówa!) czy kubek herbaty.

od lewego górnego rogu: sufit w teatrze im. Słowackiego w Krakowie, odnowiona fasada kamienicy na Łobzowskiej, autograf ks. Bonieckiego, Benek Cumberbatch w Hamlecie
Byłam na trzech spotkaniach autorskich, wszystkich bardzo udanych. Najbardziej zaskoczyła mnie frekwencja na spotkaniu z ks. Adamem Bonieckim - krakowska Ignatianum było wypełnione bo brzegi, ludzie siedzieli lub stali, gdzie się tylko dało. Retransmisja Hamleta to absolutnie genialny pomysł. Spektakl jest powalający, Cumberbatch świetny aktorsko, bardzo spójna realizacja. Czysta przyjemność.


Jesień, nie zima (śnieg spadł w nowym roku), ale ciepło nas nie rozpieszcza. Czapki i kominy poszły w ruch...


...a wraz z nimi posiłki na ciepło. Nie rezygnuję z twarogu i jogurtów, choć wychładzają organizm. Natomiast owsianki są aktualnie panującą opcją śniadaniową i dobrze mi z tym :)

do śniadania zawsze youtube (w tym przypadku Stylizacje)
opcja z jabłkiem jest ok, choć aktualnie przepadam za owsianką z migdałami


gorące płyny także mile widziane, np. rooibos...

...albo własnoręcznie popełniony rosołek :)


Radość ze świątecznego ,,wolnego" i chęć namacalnych osiągnięć manualnych popchnęła mnie do wykonania domowych stroików. Może i wiocha, ale żadna ciocia/babcia nie powie Ci, że się nie starałaś, nie? :)





Grudzień w tym roku rozpoczął się pod hasłem ,,Festiwal Boska Komedia". Intensywne dziesięć dni przygotowań, pracy i studiów jednocześnie. Pozdrowienia dla teatromaniaków.




Jak kawa, to duża. Ta była w Prowincji na Brackiej.


Przygotowań do świąt ciąg dalszy. Zgubiłam jedną ręcznie robioną czerwoną rękawiczkę. Żeby otrzeć łzy i dobitniej zakończyć namiętną relację między nami, z drugiej zrobiłam dwa ocieplacze na kubki.

Moja wersja choinki wiszącej, gdy nie masz miejsca na stojącą.
Nie byłabym sobą, gdybym nie napomknęła choć słowa o nowościach w kosmetyczce. Pierwsza z nich to rozświetlacz z Lovely. Podobno wersja gold jest lepsza, ale ja dałam się nabrać, że srebrna, bo było jej mniej w Rossmannie.  Tak czy siak, efekt jaki daje jest naprawdę imponujący. Pięknie odbija światło, jest wydajny i ma mocne opakowanie. Jestem mile zaskoczona.


Zakupy z serii ,,kupię, co potrzebuję i wezmę pędzel na promocji", czyli płyn do prania z firmy Biały Jeleń (miałam już kilka wersji i z każdej jestem zadowolona), żele z Green Pharmacy (na pewno zrobię post o tej marce, bo sporo kosmetyków przetestowałam), szampon z Joanny (nowy hit) oraz tusz z Golden Rose (w fazie testów). Pędzel to oczywiście Hakuro H50, którego używam do sypkiego pudru. Wszystko z Pigmentu na Długiej.



Jesienna kolekcja szminek (z Kretką w tle). Od lewej: Golden Rose razy dwa, Ingrid i Celia


W tym roku Mikołaj także był dla mnie hojny ;) Dostałam piękne prezenty, za które dziękuję. Każdy trafiony.

książki: Skandale złotej ery Hollywood, Mikołajską. Teatr i PRL Joanny Krakowskiej...
(fantastyczną książkę Wojciecha Dudzika sprawiłam sobie sama, ale też się liczy, co nie?)

dla mnie kompletna nowość, czyli kosmetyki firmy Nacomi. Wiecie coś na ten temat?

piękne puzderko - w nim były kosmetyki...
Power bank! Wyraża więcej, niż tysiąc słów!

No i Michałki - omnomnom.


Bardzo lubię pachnące świeczki i tealighty, a te sa totalnym zwycięzcą ostatnich tygodni. Pachną prawdziwym, słodkim bananem. Ciepło i kojąco. Firma Aura ma ode mnie dużego plusa.

Gawrony też mają wyżerkę w święta, a co.


Po przedświątecznych przygodach z Pocztą, dotarła do mnie paczka ze Strefy Urody. Będzie recenzja :)

Samojebek ciąg dalszy, czyli namiętnie używamy kostki z Inglota.


Kochani, ode mnie to wszystko na dziś.
Mam nadzieję, że cały rok był dla Was równie miłym jak dla mnie.
Dziękuję za to, że jesteście.
Niech będzie nas więcej.
Tak na świecie też.

Buziaki,
Paulina

2 komentarze:

  1. Paula, daj znać jak się sprawują kosmetyki Nacomi i szampon z Joanny, bo mnie zaintrygowały :)
    post cudowny, buziaki od M <3

    OdpowiedzUsuń