sobota, 6 lutego 2016

Warszawiak z krwi i kości - Michał Tomkiewicz

Zdjęcie pochodzi z facebooka Michała, popełnione przez Richarda Hade
Dziś dla mnie post może dziwny, ale bardzo ważny. Jestem małym youtubowym freakiem (sic!), subskrybuję ponad 200 kanałów, ale bez kilku z nich trudno byłoby mi się obejść. Jednym z nich jest kanał Michała.

Michał Tomkiewicz to dwudziestodziewięciolatek z Warszawy. Jego życie jest całkiem zwyczajne: ma rodzinę, żonę, psa, znajomych, pracę. Ale Michał ma kanał i postanowił codziennie kręcić vlogi i publikować je w sieci. Niby nic wielkiego. No bo co może być ciekawego w oglądaniu życia nieznanej osoby? Dużo.

Michał nie jest jedynym daily vlogerem, jakiego oglądam, a mimo to jego filmy oglądam w pierwszej kolejności. Dlaczego? Bo się nie napina. Nie jest sztuczny. Cieszy się z każdego nowego widza i komentarzy. Zachowuje strefę prywatną, jednocześnie zachowując luz, swobodę i dobry humor. Trochę tak, jakbyście w trakcie wyskoczyli z kumplem na piwo.

Michał vloguje od lipca zeszłego roku i gdyby Karol Paciorek nie szepnął o nim słowa w jednym ze swoich filmów, pewnie długo bym na niego nie trafiła. Dzięki Karol, dobry z ciebie człowiek.

Jak sądzę, założenie Michała było jedno: vlogi miałby być pozytywne. I takie są. Jest osobą, która udowadnia, że jest masa drobnostek, z których możemy się cieszyć. Nawet kiedy ktoś kradnie ci aparat.

Dlaczego Wam to wszystko mówię?
- nie dlatego, że Michałowi zaraz stuknie 200 odcinków
- nie dlatego, że ma już 500 subskrybentów (i może mieć więcej dzięki Wam)
- nie dlatego, że pojawiam się w jednym z vlogów (nie powiem w którym, szukajcie sami!)

Mówię to dlatego, że mu szczerze kibicuję. Gratuluję determinacji, zaangażowania i montażu, który pożera masę czasu. Kanał Michała z dnia na dzień progresuje, a oprócz vlogów pojawiają się inne treści.

Dla dowodu wrzucam Wam pierwszy i przedostatni vlog:





Linki do Michała:

Facebookklik
Instagram (właściwie to instagram boksera Alika, który jest niekwestionowaną gwiazdą tego kanału): klik
Youtubeklik

Buziaki,
Paulina



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz