środa, 6 kwietnia 2016

Cuda na kiju?! - Restauracja Cudawianki


Lubię odkrywać nowe miejsca w Krakowie, gdzie można tanio i smacznie zjeść. Ba, kto nie lubi? Jednak to znalezisko (cudo, chciałoby się powiedzieć), zaskoczyło mnie tak pozytywnie, że chodzę tam nierzadko i zawsze z dużą przyjemnością. Gdzie to? Co to? Czytajcie dalej, a się przekonacie.

Miejsce, o którym mówię, to restauracja Cudawianki food & wine w centrum Krakowa. Być może kojarzycie ulicę Pijarską, w którą skręcacie, idąc Floriańską w stronę dworca. W jej zachodniej części, kilka kroków od przystanku Basztowa LOT znajdziecie tą uroczą knajpkę. Na Starym Mieście, a taka cicha, wciśnięta w wąską, skręconą uliczkę, zachęca do zajrzenia.

Przez wejściem znajdziecie kilka okrągłych, białych stoliczków, gdzie również możecie zjeść. Restauracja posiada też zielony, przyjazny ogród, do którego wejdziecie przez restaurację.
A co znajdziecie w samym wnętrzu?



To, co tygryski lubią najbardziej. Kręcą mnie białe meble i elementy w stylu shabby chic, ale tu całość jest tak wyważona, że nie poczujecie się jak u babci na strychu.


Wystrój jest spokojny, świeży, sielski - nie przesadzony i nie ,,zbyt babski". Proste drewniane stoliki i stoły na mocnych nogach otaczają ciemnem mocne krzesła. Świeże kwiaty (ale nie w przytłaczającej ilości), świeczki, starannie wybrane dekoracje ścienne i wiszące ozdoby.









Całość jest nienachalna, skromna i estetyczna. W restauracji jest czysto, przestrzennie, klimatycznie. Ja czuję się tam na luzie, bez nadęcia. Czas umila łagodna muzyka, która jest na tyle głośna, że nie przeszkadza ani w rozmowie, ani w konsumpcji. 

Co warto zjeść?



Zacznijmy od tego, co warto wypić :) Cudawianki mają pyszną kawę. Naprawdę pyszną. Nie jest wielkim znawcą w tej dziedzinie i nie piję kawy codziennie, ale za latte - piątka z plusem. 

Codziennie restauracja przygotowuje świeże wypieki, więc do kawki zawsze znajdzie się kawałek ciasta lub świeże rogaliki w przystępnej cenie. W chłodniejszy wieczór polecam grzane wino z przyprawami (Jesienią i zimą kominek w sali jest rozpalony, więc zmarznięte ręce też ogrzejecie).


Z dań z karty polecam porcję czterech wielkich racuchów z jabłkami za 8 złotych oraz wszystkie zupy - krem za 12. Ten z pieczonych buraczków z pomarańczą i z zielonych warzyw - pycha! Są naprawdę sycące, więc na lunch czy obiad - idealne.




W smaku wszystko jest świeże i odpowiednio doprawione (nie lubię ostrego jedzenia); do tego pięknie podane, Są to dania, które zasmakują i dorosłym i dzieciom. Któregoś wieczora przy kilku połączonych stolikach trwała jakaś mała uroczystość rodzinna - dzieci, dorośli, dziadkowie - wszyscy wyglądali na zadowolonych. 

Menu jest jasne i klarowne. Można płacić kartą. Panie kelnerki są zawsze miłe i kompetentne. 

Co warto wyróżnić?

- rowerowe reklamy na Starym Mieście - w kilku miejscach zobaczycie takie pojazdy, często pięknie ukwiecone,



- jest to jedno z niewielu piwnicznych miejsc, gdzie nie jest lodowato, ciasno, ciemno i przerażająco (z piękną cegłą nad głową),



 - plus za malowane rogi stołów i krzesełko dla najmłodszych.





Zobaczenie baru i ogródka zostawiam już Wam. Restauracja jest młodziutka (istnieje od sierpnia 2015 roku) i zasługuje na to, by wiedziało o niej więcej osób. Mam nadzieję, że odwiedzicie kiedyś to miejsce i nie będziecie zawiedzeni.

Facebook Cudawianków: https://www.facebook.com/cudawiankifoodwine/
Cudawiankowa strona: http://cudawianki.com/

Jeśli się spodobało - podaj dalej!
Do następnego,
Paulina



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz