sobota, 7 maja 2016

Firma polska, czyli jaka? - Podejmowanie decyzji na zakupach


Od mojej notki o rozpoznawaniu polskich produktów na półce minęło już sporo czasu, a ja nadal mam poczucie, że nie wyczerpałam tematu. Naturalnie ciągle dowiaduję się nowych rzeczy, jakaś sytuacja podsuwa mi pomysł lub rozwiązanie. Na pewno będę jeszcze wracać do tematu i rozszerzać go w nowych postach, więc jeśli jesteś ciekawy, o co mi w tych patriotycznych zakupach chodzi, czytaj dalej.



Zaznaczę raz jeszcze na samym początku, że moje działania nie mają na celu szerzenia żadnej nienawiści, niechęci czy eliminacji jakichkolwiek produktów, marek, ludzi spoza Polski. Moim celem jest jedynie poprawa stanu polskiej gospodarki i funkcjonowania przedsiębiorców za pomocą działań czysto konsumenckich, czyli takich, które może wykonać każdy z nas. Nie przyszłam nikogo nawracać. Kupowanie butów z Deichmannie nie jest złe. Po prostu nie niesie za sobą tyle dobrego, ile zakupy w CCC, Badurze czy But-S.

Dziś chciałabym poruszyć temat niejakiej ,,selekcji" firm polskich od mniej polskich. 

Uwaga! Mój świat nie jest biało - czarny (choć lubię te kolory i ich zestawienie). Nie chcę i nie mogę sobie pozwolić na decydowanie kto jest bardziej polski, a komu już dziękujemy. Cieszy mnie każdy ślad, który wskazuje, że dana rzecz jest prawdopodobnie polska - każdy jest punktem mojego zainteresowania i analizy.

Oczywiście, im więcej takich śladów na jednym pudełku, tym lepiej. 
Wiem jednak, że nie zawsze pudełka z takimi znakami leżą obok siebie. Nie mogę sobie pozwolić na szukanie przez tydzień polskiego papieru toaletowego, jeśli potrzebuję papieru toaletowego. Przypadek z dupy skrajny, ale wiecie, o czym mówię. Czasami dany przedmiot nie jest też w zasięgu naszego portfela.

Nie spowiadam się i nie usprawiedliwiam, ale rozumiem, że czasem wybieramy mniejsze dobro, gdyż nie wszystkie zakupy możemy rozłożyć w czasie.

Poniżej przedstawiam Wam piramidkę pochodzenia firm, na które natykamy się każdego dnia. Im wyżej położona na rysunku, tym lepiej po nią sięgać.


Dlaczego nie podaję przykładów do wszystkich kategorii? Otóż nie wszyscy producenci chcą się przyznawać, gdzie prowadzą produkcję; zwłaszcza, jeśli reklamują się jako rodzime firmy. Wiadomo też, że nie wszystko jestem w stanie wykryć sama, bo nie sprawdzam metek każdego ubrania, jakie widzę w sklepie, a jedynie te, które mnie interesują. 

Metki też bywają niekompletne. Niejednokrotnie spotkałam się z zapisem ,,Wyprodukowane dla... (tu nazwa polskiej marki) kompletnie bez podania miejsca produkcji, za to z kodem ,,590xxxxxx". 

Od tego momentu układam sobie w głowie dwie listy - jedną z firmami polskimi produkującymi nad Wisłą i drugą - z tymi, co niekoniecznie. Liczę także na Waszą pomoc w przeglądaniu metek i podsyłaniu mi ciekawych znalezisk.

Dodatkowo polecam dwie aplikacje - Polę oraz WspieramRynek.pl, które skanują kody kreskowe opakowań i informują, do czyjego kapitału należy firma, gdzie jest zarejestrowana i gdzie trwa produkcja. 

Wniosek końcowy jest taki: poszerzajcie wiedzę na temat polskich marek, zapamiętujcie je, jeśli możecie poświęcić czas na szukanie właściwego łupu - szukajcie. Jeśli nie, wybierajcie najbardziej polski produkt, jaki leży przed Wami. 

Do następnego,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz