poniedziałek, 2 maja 2016

Wiosna, radość życia i motywacja do pracy, czyli podsumowanie kwietnia




Witajcie moi drodzy! Czas pędzi jak szalony, a raczej to my musimy się skoncentrować, żeby nie przelatywał nam przez palce. Co do wypełnionych celów - nie było ich za dużo. Na plus oceniam jednak to, że staram się być dobrej myśli i ze wszystkiego staram się czerpać radość i energię do działania. A teraz praca, praca, praca!



PRZYRODA, KRAKÓW, DOM












Dużo przyjemnych rzeczy. Ciepłe, popołudniowe słońce, kwiaty i śniadanie na balkonie, kwiaty w ogrodzie, spódnica, baleriny (nawet z rajstopami) to znaki, że wszystko idzie do przodu. Poprawiamy ogrodzenie, pracujemy na działce, dzieje się.



JEDZENIE I PRZYJACIELE

























Kawa i ciastko owsiane w Pauza in Garden plus widok na fajny fotel z zakrętek. Dwa spotkania z Moniką, w tym jedno w nowej restauracji ,,Rodzinka" w Sędziszowie na pysznym burgerze. Herbatniki od Cukrów Niskich jako guilty pleasure. Ciuchobranie w Żarówka Cafe na Floriańskiej, kawa i babeczka z jabłkiem. W końcu złapana zupa z Marwitu - pyszna, niedroga, sycąca i bez chemii. Same warzywa. Mizeria z jajkiem sadzonym - chodziła za mną kilka dni. Jak na wakacjach. Spotkanie z Pauliną Czarszką i ciastko czekoladowe... Sporo tych smaków. 

ZAKUPY

Wracając do zdjęcia powyżej - mam nowe kubki! Jeden powędrował do Moniki, dwa zostawiłam dla siebie :) Pochodzą z firmy Ambition, z kolekcji HAPPY, inspirowanej papierowym origami. Są absolutnie cudne, bardzo wygodne w chwycie, nawet dla męskiej ręki. Super się myją, wzór nie złazi, nadają się i do mikrofalówki, i do zmywarki. Kupiłam je w sklepie Dajar przez Internet, paczka zapakowana bardzo porządnie, wysyłka (tylko) kurierem. Zamawiałam wersje z łabędziami, niedźwiedziami i lisami, ale jest jeszcze królik...i chyba coś jeszcze.




Nie obyło się bez zakupów kosmetycznych, o czym wspominałam z pierwszej ręki na Facebooku. Kosmetyczne - z ekobieca.pl, ubrania i naszyjnik z Tatuum, a Wibo z Rossmanna:)




Świetne jest to, że krem do ciała z Verony mimo, że jest gęsty, to i tak miał ,,kapturek" w środku, który zapobiegał osiadaniu produktu po całym opakowaniu. Korektor nr 9 z Ingrid jest naprawdę jasny, na okres przejściowy naprawdę ok, aktualnie blenduję go z podkładem, żeby nie mieć pandy, jeśli z nim zaszaleję :) Nie należy nakładać go zbyt dużo, bo inaczej będzie wysychał a nawet kruszył się w ciągu dnia. Umiar, drogie panie. 


 I próba cielistej kredki z Miyo - daje naturalniejszy efekt na linii wodnej niż Golden Rose.






I pędzelek do cieni z nowej, szlachetniejszej linii Neess od Donegala. Typowy koci języczek do wciskania cieni. Minusik za to, że jeden włosek był fabrycznie odgięty i musiałam go uciąć, bo nie chciał się przyporządkować ani wypaść. A maseczka z glinką jest super!







CZAS WOLNY, RELAKS, URODA




















Słit focie w windzie muszą być :) A tak serio, to nie mogę narzekać. Przez połowę miesiąca miałam naprawdę bardzo ładną cerę, brak suchych skórek i zaskórników. Widzę, że w moim przypadku najlepiej sprawdza się mała ilość sodu, nieprzetworzona żywność, woda i systematyczna pielęgnacja. Nadal mam dużą skłonność do chorób skórnych i nie wszystko jest idealnie, ale cieszę się z tego co mam i z tego, że widzę, co przynosi efekty. 
Tak, wypróbowałam przepis na czarną maseczkę peel off od Ani - TheKretki1.  Byłam ciekawa, jak na mnie zadziała i powiem Wam, że niepotrzebnie obawiałam się złych reakcji skórnych. Przezroczysty, nietoksyczny klej dla dzieci, 20 minut, szybkie zmywanie i bo sebum ani śladu. Po meszku na twarzy też :D więc uwaga na brwi. Ale jest spoko, nic strasznego, można testować.
Skróciłam włosy - jak zwykle sama i pewnie nie jako jedyna :) Lepiej się układają, mniej przeszkadzają, mniej z nimi roboty. 

A reszta czasu? Poszła na książki (Głowacki, Camus), bloga, licencjat i youtube. Są dni, kiedy brakuje mi dwóch godzin, bo wiem, że mam coś jeszcze zrobić, przeczytać, napisać, a siły brak. Trzeba coś z tym zrobić. Przegrana siatkarskiej Resovii i dziwne decyzje ostatnich dni nie działają uspokajająco na fanów. Trzeba było szukać innej motywacji, Wiecie, że Lirene jest sponsorem bardzo ciekawego programu Pauliny Młynarskiej pod tytułem Lustro? Nic więcej nie zdradzam - prosty koncept, ciekawe rezultaty.

CO SIĘ DZIAŁO NA BLOGU?








Kochani, ode mnie to już wszystko.
A jak Tobie minął kwiecień?
Ptaki tak śpiewają za oknem, że szok!

Do następnego,
Paulina

PS Na fb i twitterze widzimy się codziennie :)


6 komentarzy:

  1. Świetny post i fantastycznie zaprezentowany przegląd kwietnia! Super, zdjęcia umieszczone w tym poście są rewelacyjne! Bardzo jestem nimi oczarowana ;) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo <3 Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Najważniejsze to umieć doceniać chwilę i to co się ma :) Kiedy człowiek jest pozytywnej myśli to szara codzienność przybiera kolorów i nawet ciężka praca staje się przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! Bo wszystko siedzi w głowie :)

      Usuń
  3. wow, świetny post i piękne zdjęcia :) idealne podsumowanie! zapraszam do siebie i pozdrawiam http://mluucyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń