środa, 14 września 2016

denko #8/2016 - pielęgnacja twarzy


 Uwierzycie, że od ostatniego denka minęły dwa miesiące?  Bo ja nie. Czas nie stoi w miejscu, a i kolejne kosmetyki lądują w "koszu" uśmierconych zawodników. Dlatego też niczym Hannibal powracam do smaków dawnych ofiar :) Zapraszam!


1) Scan Anida (Kraków), Anida Pharmacy, Medisoft, emulsja micelarna do mycia twarzy, 30 ml, 3,33 zł


Tę uroczą miniaturkę kupiłam na początku czerwca na wizaz.pl (baner po prawej!). Szukałam czegoś małego i delikatnego, czegoś na wzór produktów do mycia twarzy z Tołpy (patrz: ostatnie denka). Nie zawiodłam się. Produkt jest bardzo delikatny, niewysuszający, nie zawiera drobinek, można go używać z wszelkimi myjkami czy szczoteczkami do twarzy. Miał bardzo ciekawą konsystencję - takiego trochę przezroczystego kremo-żelu. Nie wylewa się z tubki, raczej do wyciskania. Opakowanie łatwe do przecięcia. Zero problemów czy uczuleń. Jeśli nie wyobrażacie sobie codziennego mycia twarzy bez wody (a szukacie czegoś łagodnego) to polecam Wam spróbować. 8/10.


2) Fitomed (Warszawa), Płyn różany do twarzy, 200 ml, 9,99 zł


Nie sugerujcie się ceną na butelce - znalazłam go na promocji w krakowskim Pigmencie. Mój pierwszy produkt tej firmy i od niego chyba na serio zaczęła się moja przygoda z tonizowaniem skóry. Piękny zapach, super delikatna i wygodnie rozpylająca mgiełka. Myślę, że ugaszenie zaczerwienionej cery jest po jego użyciu zauważalne - przynajmniej tak to widziałam :) Super opakowanie - prościutkie, klarowne; opis bez poezji i gruszek na wierzbie. Punkt za przezroczystą butelkę. Też 8/10. 


3) Uroda (Warszawa), Kwiaty Polskie, Akacja, krem nawilżający 50 ml, 7,80 zł


Ustrzelony w drogerii Sekret Urody. To jest krem, o którym marzę. Kupiony końce marca tego roku. Był idealny. Typowy krem nawilżający, który ma sprawić ci przyjemność, a nie być laserem na zmarszczki (PS takie rzeczy to tylko w klinikach, drogie Panie!). Leciutki, ale nie wodnisty. Delikatnie pachnący akacją. Biały. Błyskawicznie się wchłaniający. Dobry pod makijaż. Działał upiększająco - uspokajał, wygładzał, dodawał witalności. Jest na sorbitolu - jak widać substancji, która super dogaduje się z moją skórą i nie zapycha porów. Kremy na glicerynie i parafinie - idźcie precz! Chciałabym jeszcze sprawdzić inne. Byłaby dycha, gdyby opakowanie nie było słoiczkiem, ale zawsze można uzyć szpatułki, a nie paluchów. 9/10 i serduszko!


4) Sylveco (Jasionka), Vianek, odżywczy płyn micelarny - tonik 2 w 1, 200 ml


Niestety, nie podam jego ceny, gdyż był to prezent od rodziny, ale kosztuje ok. 15 złociszy, z tego, co wiem. I tu mamy transakcję wiązaną. Opakowanie jest w denku, choć zawartości jeszcze nie zużyłam. Otóż nie chciałam go używać jako środka do demikijażu i zużyć go nalewając na wacik, gdyż do demakijażu miałam inny środek, a skończył mi się tonik. Więc siup - przelałam go do opakowania po toniku z atomizerem (na marginesie mówiąc też z Vianka). Ale nie byłabym sobą, gdybym choć raz użyła do do zmycia makijażu. Zgadza się, zmywa. Ale ma za mocny zapach. I nie jest tak łagodzący, jak jego kolega z serii z owsem. A szkoda. Czegoś mi tu brakuje, żeby z "detergentu" stał się kosmetykiem kompletnym. 6/10.


5) S Lab (Mirków), Zuma, żel ze świetlikiem, 15 ml, 3,69 zł




Pan Totalna Porażka. Kupiony 30 kwietnia na internetowej aptece Gemini i chyba był taki tani przez krótki czas ważności. Gdybym jednak wiedziała, że to taki szajs, nie dałabym za niego złamanego grosza. Drugie zdjęcie zrobiłam zaraz po otwarciu. On jest jak woda. NIC. Zero wartości. Skórze wokół oczu nie przyniósł nic. Równie dobrze mogłabym się smarować nadzieją. Zero nawilżenia. Ciężko go wycisnąć, choć jest rzadki, jakby łapał powietrze i przelewał się w środku. Nie daję zera, więc 1/10.


6) L'Biotica (Gdańsk), maska aloesowa w tkaninie, 23 ml, 8,49 zł


Kupiona w lipcu w drogerii Super-Pharm. Moja pierwsza maska w "szmacie"! :) Fajna, ciekawa rzecz, ale efekt nie był jakiś powalajacy na kolana. Może jej nie potrzebowałam? Była bardzo dobrze nasączona, dobrze wycięta i wykonana. Samo użycie bardzo przyjemne. 6/10. 


7) Marion SPA (Gdynia), Inteligentne płatki kolagenowe, 4,20 zł


Kupione w lipcu w Sekrecie Urody płatki pod oczy okazały się tak inteligentne, że swoim rozumem postanowiły nie dzielić się ze mną żadnym odczuwalnym czy widocznym działaniem. Nie zrobiły nic. Bubel. 1/10.


8) Torf Corporation (Kąty Wrocławskie), Tołpa, dermo atopic, lipidowa emulsja do mycia twarzy i ciała, 75 ml, ok. 8 zł


Kolejna miniaturka od Tołpy. Okazała sie tak fajna do twarzy, że skóry na ciele nawet nie zaznała. Plus za przezroczystą butelkę. Kosmetyk miał konsystencję rzadkiego, białego mleczka do demikijażu. Śmiem twierdzić, że była jeszcze delikatniejsza od żelu z Tołpy z ostatniego denka. Nic dodać, nic ująć. 10/10. 

9) Sylveco (Jasionka), Vianek, odżywczy krem do twarzy na dzień, 2 ml


Darmowa próbka. Krem okazał się lepszy od toniku z tej serii. Bardzo wydajny! Delikatny, roślinny zapach. Dla mnie chyba zbyt rzadki i nie do końca w moim typie. 5/10. 


10) Nacomi (Węgierska Górka), Balsam naturalny z masłem shea, Róża i jogurt 


Niepozorne maleństwo niewiele większe od tabletki do ssania zawiera naprawdę sporo masła shea. Jest stały, pod wpływem ciepła zamienia się w olejek - doskonały do spierzchniętych ust, skórek, paznokci, kolan, pięt, łokci... Biały, pięknie pachnący różą. Przyjaciel do kieszeni. 8/10. 

I jak, zaskoczeni? Zdziwieni? Zainteresowani?
Co Was ostatnio urzekło lub rozczarowało? Komentujcie!

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz