czwartek, 6 października 2016

Zrób to sama, pakowanie i drobne przyjemności, czyli podsumowanie września


Szalenie szybko zleciał mi ten miesiąc. Prawdopodobnie dlatego, że nie czułam się zbyt dobrze psychicznie - żyłam w stresie, lękach i przejęciu. Ale widzę maleńkie światełko w tunelu. Dalekie, maleńkie, ale widoczne. Oby to nie była halucynacja. A poza tym trzeba do siebie mówić: spoko luz. Spoko. Luz. Niewarto. I nie oznacza to odkładania życia na później.



Wybaczcie mi ten poważny wstęp, choć sądzę, że wielu ludziom może się przydać racjonalne myślenie, zwłaszcza jesienią. A gruchnęła ta jesień! Aż nieprzyjemnie! Jak we mnie chuchnęła w drodze na uczelnię, to niemal krew we mnie zastygła :D 
Coś szumi, coś szemrzy - w głowie, w płucach. Ale to dobry ferment.

Ze względu na to, że ten miesiąc tak mi się skurczył, zdjęć będzie niewiele.

SMAKI

Po raz pierwszy spróbowałam gnocchi'ów - w Rzeszowie w restauracji Padrini. Z sosem ze świeżych pomidorów i parmezanem pysznie smakowały. Ostatnie przebłyski lata to mrożona latte w Hola Lola (także Rzeszów), późne truskawki i melon. Wypróbowałam też przepis na babeczki, w którym jagody zastąpiłam pokrojonymi jabłkami. Wiejskie jajko, mleko, trochę mąki orkiszowej, cukier i prawie gotowe!










MODA

Myślenie o pakowaniu nie jest moim ulubionym etapem. Zdecydowanie bardziej wolę realizację. Ale bez planu nie pojedziem! Zaczęło się od "odkłaczania", o czym już meldowałam na bieżąco na Facebooku. Zaniedbanych ubrań okazało się tak dużo, że potrzebowałam dwie godziny we wtorek i środę na organizację, odmechacanie i poprawki krawieckie. Po pokonaniu hałd z szafy, okazało się, że potrzebuję spodni, które nadają się do noszenia. Nie żebym nie miała żadnych portek. Ale co to za portki, które cię nie zadowalają i zwyczajnie nie masz przyjemności w wkładaniu ich? Dwie pary - spłowiałe jeansy i bawełniane niebieskie postanowiłam zafarbować barwnikami do tkanin. Jak załuję, że zapomniałam zrobić zdjęć z tego procesu! Całość zajęła półtora dnia (ponieważ niewykręcone spodnie muszą wysychać samodzielnie), ale bardzo się opłaciło! Mam dwie pary jednolitych, czarno-granatowych spodni, niemal jak z salonu! 

A żeby radości było jeszcze więcej - mam też nowe spodnie z firmy Carry. Kupiłam czarne w sklepie stacjonarnym za 79,99 i okazały się tak bosko wygodne, że kupiłam drugie, już jeansowe, na stronie za taką samą kwotę. Nie zapłaciłam nic za przesyłkę, bo wysyłka jest darmona dla zamówień powyżej 25 złotych! Słyszałyście kiedyś o tak niskim progu! Dwa dni i spodnie moje. #prawiejakzakupoholiczka #gdziemójwążwkieszeni




  a na stopach baleriny z For-But :)






DOM


A tu kolejne wrześniowe osiągnięcie złotej rączki, czyli własnoręcznie przemieniona lampa! Z ciemnego smutaska stała się niebieską lampą Alladyna :) Wystarczyło trochę farby w sprayu. Trudniej było ją rozkręcić niż pomalować. Mała rzecz, a cieszy :) 



Są i owoce pomocy! Każdy, kto choć raz poświęcił swój czas (i czasem pieniądze) wie, jak miło się otrzymać imienne podziękowania. Nagrody z crowdfundingu smakują najlepiej. Polecam to uczucie. Dziękuję, JÓGA! 


Wróciłam też trochę do płyt ze starszych lat. Mam straszne zaległości w nowościach, przyznaję. Może podpowiecie mi od czego powinnam zacząć, bądź o kim chcielibyście usłyszeć z polskiego podwórka? 

INNE


Maseczka z glinką tu, maseczka z błotem tam... Wiadomo, jak jadę na biegu pod tytułem "stres" moja skóra nie wygląda najlepiej. Pomagają mi maseczki (nawet trzy w tygodniu!) zawsze te gęste i zmywalne. Do tego woda. Dużo wody. I jabłka. Dodam jeszcze, że nie lubię nakładać maseczek na partie twarzy, na przykład tylko na nos i brodę. Skóra mojej twarzy nie jest aż tak zróżnicowana i lubi oczyszczające mikstrury. Na nosie i brodzie mam tendencje do zaskórników, na czole do zatkanych porów, na policzkach do rozszerzonych. Omijam wtedy tylko naprawdę suche miejsca i nie trzymam całości zbyt długo. Warto dostosowywać zasady do sytuacji. 


Trochę zakupów, czyli świeczki, papierowe serwetki, krem do depilacji i balsam antycelullitowy z Eveline i korektor do brwi z Delii.  Na razie najbardziej jestem zadowolona z kremu. Moja pierwsza skuteczna depilacja tego typu produktem, a walczyłam już kilkoma podobnymi produktami.



Mocna wrześniowa piątka trafia do firmy Belin za koper włoski w torebkach. Kochani, jeśli uważacie, że picie ziół nie jest dla Was, spróbujcie tej rośliny. Napar w kopru oprócz tego, że jest bardzo dobry dla procesu trawienia łagodzi też suchość w gardle czy skutki kaszlu. Ma łagodny, słodkawy smak - porównałabym go do zielonej herbaty posłodzonej odrobiną miodu. Propozycja Belinu oferowana jest w dużych, jasnych torebkach z gęstego papieru, co minimalizuje pyłki czy osady na dnie kubka. Ja takie zioła piję w dowolnym momencie, jak zwykłą herbatę, w ciągu dnia. Posiłkom też nie przeszkadza. 

WRZEŚNIOWE WYZWANIE...

...zrealizowane! Udało mi się zobaczyć 30 materiałów filmowych we wrześniu, w tym kilka Teatrów Telewizji. Przyznaję, miałam małą obsuwę, bo ostatni skończyłam w nocy  z 30 września na 1 października, ale to i tak super! Obejrzałam trochę całkiem nowych produkcji i czuję się mniej "do tyłu" niż jeszcze kilka tygodni temu. Niech żyją darmowe wypożyczalnie audio!














No i chyba najprzyjemniejszy wieczór w całym miesiącu, czyli koncerty na rzeszowskim rynku w ramach Kultury od Kuchni. Piękna sprawa. Do tego malarski happening i piękne słońce. Zakończenie wakacji.


WRZEŚNIOWE TEKSTY:








Kochani, ode mnie to wszystko.
Przepraszam na przerwę, ale nowa lokacja wymagała rozstawienia rzeczy i rozpakowania waliz :)
Czekam na Wasze komentarze!
Buziaki,
Paulina


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz