sobota, 7 stycznia 2017

Wracam? Podsumowanie końca 2016 roku!


Z góry uprzedzam: koteł nie jest mój! Chociaż Tadzia już wam pokazyłam poprzednio, to tak się złożyło, że "Król" odwiedził nas znowu! Więc się chwalę jego rudą urodą. Ale zaraz zaraz, co ja tak się urwałam jak Filip z konopi? Co to za wyjście, i to z zaskoczenia. Nie zamierzam się nawet zarzekać, że teraz już będzie przepięknie i regularnie, Wypełnianie planów dla samego wypełniania nie ma sensu. Jeśli sam proces tworzenia bloga ma przebiegać tylko dla "odchaczania" kolejnych rzeczy z listy, to możemy sobie powiedzieć "do widzenia". Niezobowiązująco ma być! :) Muzyczka w tle, hummus, marchewki, kilka zdjęć, kilka słów i jedziemy! 




















Hmmm,  co tu się kucharzyło ostatnimi czasy? Jeju, odkryłam Awitex dla siebie. Lata spędzone na kawie (o ile już się kawa na mieście zdarzyła, choć to nie jest zbyt częste w moim przypadku) w placówkach Cupcake Corner zmieniłam na cukiernio-piekarnie Awitexu. Po pierwsze, tania i pyszna kawa z mlekiem oraz cappucino na miejscu (na wynosik też), to tego smaczne wypieki słone i słodkie, na ciepło i na zimno. Polecam bułki ze szpinakiem (na zdjęciu) sycące drożdżówki z jabłkiem i serem i kanapki z camembertem z warzywami. Kiedyś muszę sprawdzić ich granole i koktajle. Dużo miejsca, dużo punktów, naprawdę spoko sprawa. 

Ryż z truskawkowym jogurto-sosem. Smak podstawówki.

Dzień bez gotowanej owsianki na śniadanie do dzień stracony! Mleko rano to dla mnie najlepsza opcja.

Bywa, że na  obiad nie jem czegoś w pełni gotowanego, a jako że nie jadam jajek z rana, połączenie go wersji sadzonej z kanapką z białym serem rekompensuje mi wszystko. Na serku (kawałek twarogu zmieszany z odrobiną jogurtu) jest pokrojona czerowna cebula i pomidor (jakby ktoś pytał).

A poniżej któraś moja listopadowa kolacja, czyli bezmięsne leczo: duszona cukinia, papryka, cebulka i pomidor.

Ten dziwny szereg szklanek i kubków to mój mini detoks przed Wigilią i świątecznym przejedzeniem: przez cały dzień piłam na przemian po jednej szklance wody, herbaty i soku przecierowego w godzinach posiłków. Sprawa bardzo prosta, dość przyjemna i nie męcząca. 

Szok! Istnieje coś takiego jak Kulka Teatralna. Nie mam pojęcia, skąd ta nazwa, ale w środku znajdziecie faktycznie wafelkową kulkę z orzechowo-kremowym nadzieniem.

Na zakończenie tych nader słodkich opisów mój najnowszy wypiek, czyli cytrynowe ciastka Sansy Stark :) Przepis jak zwykle od Adrianny z bloga Pora coś zjeść: klik!

Tak, zimą nadal jem jogurty, przeważnie z bananem, kiwi lub mandarynkami. A cóż, jak nie mandarynka bardziej pobudza świąteczny klimat? :)











widok z balkonu :)






czar Powązek...













Plakat nowej książki Red Lipstick Monster tuż przy Cracovi umilał mi drogę na uczelnię. Dalej odwiedziny po długim czasie, czy seans w Kinie pod Baranami! W hallu na drugim piętrze stoi tablica z komentarzami (niektórymi bardzo zabawnymi) widzów. Filmweb w wersji analogowej :) 3 wizyty w Warszawie, pierwszy śnieg na Błoniach i ekstra funky wystawa u zegarmistrza! Na mojej rzeszowskiej mapie zagościło nowe miejsce, oczywiście za sprawą Moni. Kawa Rzeszowska przywitała nas ciepło i aromatycznie. Mleko lawendowe, tarta z gruszkami i cappuccino - piątka z plusem! Koniecznie przeszukajcie ich półki z książkami. Skarbnica wiedzy!










 Haha, czym by było to podsumowanie bez kosmetyków! Moje nowości to: plasterki na nos z Biedronki, spray do włosów z Mariona, baza pod makijaż z Bell. Przedświąteczne zamówienie z ekobieca.pl, czyli zdradziłam hennę z Delii na rzecz RefectoCil, wybaczcie! Do tego mój pierwszy, duży produkt z Avy, czyli pianka do mycia twarzy. Do tego antyperspirant i krem pod oczy z Flos-lek i krem do rąk z USN. Zakupy do drugiego domu w Strefie Urody , czyli żel z Apart (moje pierwsze podejście do tej marki!), drugie życie dla firmy Elfa Pharm, czyli szampon chmielowy z Herbal Care, wybrany tylko dlatego, że Angel polecała. Tak, moja fascynacja świeczkami Bispolu trwa nadal <3

I lecimy dalej! Ilość kosmetyków firmy BingoSpa, jakie w ciągu ostatnich tygodni pojawiła się w mojej lazience, jest zastanawiająca. Ale co poradzić, jak zapowiadają się tak dobrze? :) Debiutant roku jak nic! Obok macie skarpetki z Bielendy (porażka), maskę z Ziai (jeszcze czeka w kolejce) i olej awocado z marki Nacomi. Zmierzam w stronę natury i dobrze mi z tym!

Właśnie: czy mielibyście ochotę na ulubieńców/kosmetyczne podsumowanie roku? Może powinnam pisać o takich rzeczach, oczywiście nie tylko kosmetycznych! Nie samą drogerią przecież człowiek żyje :)


















 A co poza tym? Książki, książki, dużo książek, dużo pracy. Po drugiej stronie szaleństwo zakupowe, czyli wyprzedaże wszędzie, podążając wzrokiem Boba Astrala :) I takim sposobem mam czarny kardigan, granatową czapkę i zieloną koszulę z Top Secret. Odkryłam też markę polskich ubrań - GAU Great As You. Fantastyczne, stuprocentowo bawełniane koszulki. I do tego cudownie pakują. Uśmiech od ucha do ucha gwarantowany. Zamawiałam przez showroom.pl, ale marka ma też własny sklep. Przez Święta głównie odpoczywałam (w obcasach też) i szykowałam dla was denka, ale mam ich tyle, że się nie wygrzebię nigdy. Istny atak opakowań, tylko czy jesteście gotowi na to starcie? :) 




Dobrze, zostawiam Was z mrugającym do Was Tadzikiem i lecę do innych spraw. Ogólnie: było ok. Podstawa, to zdanie sobie sprawy, że może być jeszcze lepiej.

Gorąco ściskam (bo mróz aż strach) i czekam na Wasze komentarze, te co do ulubieńców roku też!

Buziaki,
Paulina

Facebook: https://www.facebook.com/dobrebozpol/
Twitter: https://twitter.com/dobrebozpolski
Instagram: https://www.instagram.com/paulinakubas/
Filmweb (bo wyzwanie mam!): http://www.filmweb.pl/user/paulinakubas

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz