niedziela, 5 marca 2017

Denko domowe #3 - czyli co z tymi herbatami


Oto historia o tym, jak zwlekanie z publikacją wpływa na ostateczny kształt działań, dzieciaczki. Przegląd herbat szykuję dla Was od kwietnia zeszłego roku (!) i nadal nie mogę go "urodzić". Okazuje się, że pierwszy musi iść post z denkiem domowym (który macie poniżej), gdyż wiedza w nim zawarta będzie mi pomocna do późniejszego wyjaśnienia, o co mi w wadach i zaletach poszczególnych herbat chodzi. Trochę to skomplikowane - jak sami zobaczycie, to magiczne "ahaaaaa!" przyjdzie Wam na myśl równie klarownie jak mnie (#wymówkapierwszaklasa). To jedziemy z tą torbą.



1) Bispol (Głuchów), Aura, świecie zapachowe, 6 szt., ok.1,95 zł







Niekwestionowany lider wśród twórców zapachów w moim domu! Fanfary, fanfary! :) A już mówiąc serio: firma Bispol z Głuchowa koło Łańcuta (Podkarpacie rządzi) nadal jest producentem świec zapachowych i wciąż robi to dobrze :) Wersji miałam już dziesiątki. Co chwila wychodzi nowa kompozycja, a ja mam to szczęście, że sklepy w mojej okolicy są w nią wyposażone. Pudełeczko 6 sztuk kosztuje między 1,90 a 1,99 zł. Zapach, jaki tworzą jest wyczuwalny, ale nie nachalny i duszący. Tealight pali się bez przerwy przez 4 godziny - można sprawdzać z zegarkiem :) 10/10, uwag brak. Zapach możecie sprawdzić w sklepie, bo niezapalone też pachną. Nie lubię chyba tylko zapachu Chocolate i Cherry, ponieważ nie pachną zbyt naturalnie. 


2) Posti (Warszawa), Feel Green, Herbata zielona, 70 g, 40 torebek, ok. 3 zł
3) Multeafil (Dobrzyca), Green Hills, herbata o smaku Banan Granat, 40g, 20 torebek, ok. 4 zł


Obie te herbaty to biedronkowskie twory. Obie są tanie i nie wymagałabym od nich za wiele. Nie patrząc jednak na kategorię ceny stwierdzam, że Feel Green to zło. Strasznie się pyli, herbata ma osad i jest mętna - sprawdzałam: nie, to nie wina wody. Nie polecam parzyć wedle zaleceń producenta, czyli w granicach 75-90 stopni, lepsza będzie około 70. Mimo to, ma dziwnie kwaśny posmak; może to wina koncentratu soku ananasowego. Natomiast Green Hills miło mnie zaskoczyła. Jak mogliście widzieć na moim Insta Story, susz zawarty w saszetkach okazał się być bardziej gruboziarnisty. Napar był czysty, klarowny, mocno czerwony, choć w smaku było mu bliżej hibiskusa niż owoców zawartych w nazwie (co też miało swoje odzwierciedlenie w składzie - banana i granatu po 1 %, i to w formie zagęszczonego soku). Wnioski nasuwają się same: jeśli patrzycie na składy: nie wybierajcie raczej żadnej. Jeśli na walory smakowe - tylko Green Hills. Zielona 1/10, Banan Granat 5/10.


4) Multeafil (Dobrzyca), Intensitea, herbata owocowa aromatyzowana Truskawka i Agrest, 40 g, 20 torebek, 1,99 zł


A tu już miałam pozytywne zaskoczenie składowo-smakowe. Susz drobniutki, ale herbata przejrzysta. Kolor naparu intensywny. Skład: hibiskus, jabłko, aromaty, dzika róża, korzeń lukrecji, truskawka (5%), liść jeżyny, czarna porzeczka, koncentrat soku z agrestu (1%), mięta kędzierzawa, regulator kwasowości-kwas cytrynowy, skórka cytryny. Wiadomo, proporcje mogłbyby być trochę lepsze, ale jeśli spodoba Wam się smak tej herbaty, to nie widzę przeszkód, by się zainspirować i łaczyć hibiskus z jabłkiem w domu. Suszonym oczywiście. Punkty za inwencję 5/10.


5) i 6) PAKAR (Białka), herbata zielona ze skórką pomarańczy; z płatkami dzikiej róży, 200 g, ok. 17 zł


Trzy razy tak! Prościutkie opakowanie: ja od razu przesypuję do słoików czy innych pojemników, więc woreczek zgrzewany i zapinany na spinacz w ogóle mi nie przeszkadza. Duży, niepołamany, susz. Nie pyli i świetnie smakuje. Kosztuje niewiele i można ją złapać w dużych spożywczakach, internecie, sklepach ze zdrową żywnością. 10/10.


7) Kawon, herbaty ekspresowe w torebkach, ok. 20 zł za pudełko 6 smaków po 5 sztuk (na zdjęciu brakuje zielonej z trawą cytrynową), 19,90 zł


Pudełko kupiłam w Eko-mniszku - świetna sprawa na prezent. Herbatki super, bardzo dobra jakość, elegancki design, spoko cena. Do firmy Kawon mam już zaufanie za sprawą ich liściastych herbat, których jestem prawdziwą fanką. Rooibos i Pu-erh zeszły w pierwszej kolejności. Też nie mam uwag. 9/10.

Wielkie 8) herbaty Bifix (Górki Małe), różne rodzaje 




Oto firma, o której istnieniu dowiedziałam się ze sklepowej półki. Nie pamiętam, niestety, z jakiego sklepu - spróbuję się  dowiedzieć i dam Wam znać! Do herbat niearomatyzowanych nie mam żadnych uwag - pięknie się parzą, intensywnie - na dwie filiżanki lub duży kubek. Natomiast owocowe są słabsze pod tym względem i, jak zaznacza producent, parzyć je warto w filiżance. Wiśniowa najlepsza! 7/10.


9) Belin (Poznań) herbata owoce leśne i truskawka


Herbaty Belin już znam, ale nie z pakowanych pojedynczo torebek. Te dostałam chyba od mamy i raczej nie są szeroko dostępne. A szkoda! Naprawdę świetne. Te zostały wyprodukowane na rynek rumuński (mają polski kod), ale jeśli znacie ich krajowe wersje, dajcie znać! Mniam. 9/10.


10) Akcesoria Inter-vion, Top Choice, Oceania


Kupiłam dwie temperówki, zalotkę i gąbkę z Biedronki. O. I to tyle w temacie (TAK, Inter-vion i Top Choice to tylko polscy dystrybutorzy, nie producenci). Co było robić, jak nic innego nie było?

Kochani, to tyle na dziś.
Następnym razem będzie już ostateczne herbaciane starcie.
Fantastycznego dnia!
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz