sobota, 22 kwietnia 2017

Wiosenne nowości w moich paznokciach plus kolekcja lakierów!


No siemanko! :) Wiecie co? Odpaliłam sobie drugi album The Dumplings, zrobiłam pyszne leczo z zieloną soczewicą (debiut tego strączka w mojej kuchni!) i stwierdziłam, że mam ochotę coś do Was skrobnąć. A przychodzę z podwójnym zaskoczeniem, bo nigdy nie poruszałam chyba paznokciowego tematu w osobnym poście. Także dajcie znać, co myślicie, a ja przechodzę do rzeczy!


Zebrałam swoje wszystkie kosmetyki do pielęgnacji i stylizacji paznokci i omówię Wam, czego używam. Ten post to nie przepis na manicure i pedicure. Jeśli bylibyście zainteresowani takim poradnikiem - dajcie znać! :)

ZMYWACZE


To zdecydowanie najmniej kosztowny punkt z całej gamy paznokciowej. Czasem wybieram zmywacze bez acetonu, czasem acetonowe - choć częściej te pierwsze. Lakier zmywam za pomocą tego samego typu wacików, które używam do demakijażu, więc czasem są to duże, a czasem mniejsze płatki. Powyżej wrzucam Wam trzy polskie zmywacze. Patrząc od lewej są to: Top Choice, Ados i Delia. Czym się kieruję przy kupnie? Pochodzeniem i ceną. 


ZŁUSZCZANIE I NAWILŻANIE


Peelingi to to, co tygryski lubią najbardziej :) Do stóp aktualnie używam tego z Nacomi (wersja z zieloną herbatą). Jest bardzo dobry. Złuszcza i  natłuszcza, dzięki zawartości olejków. Ładnie pachnie, zupełnie nie jak typowy produkt do stóp. Lubi, gdy poświęca się mu czas. Do rąk natomiast używam tego samego peelingu, co do całego ciała, więc czasem jest to środek domowy, czasem drogeryjny. Obok peelingu widzicie dwa produkty od Ultra Soft Naturals. Krem do rąk jest przyjemny i szybko wchłaniający się. Moje nim zainteresowanie widać po zużyciu :) Nie pachnie, niestety, malinami. 
Z kremem do stóp idzie mi gorzej, ale absolutnie nie przez jego formułę, której nie mam nic do zarzucenia (zmiękcza, nie lepi się). Moją piętą Achillesową jest właśnie smarowanie pięt i stóp - to ostatnia urodowa rzecz, o której pamiętam. I krem do stóp przy łóżku nie pomaga. Co robić...
Oba kosmetyki kosztowały poniżej 10 zł :)


AKCESORIA


Tak, jestem jedną z tych osób, które używają cążek do skórek i wolą tą metodę od ich każdorazowego odsuwania. W moim przypadku odsuwanie nie działa, bo skórki rosną mi jak na drożdżach i mimo odsuwania nadal są dla mnie widoczne. Dlatego podstawą są dla mnie dobre, grube, sztywne i dopasowane cążki. Polecam zwłaszcza modele z Donegal - mają wąskie główki i nie "chodzą" zbyt ciężko. Jeśli potrzebujecie większej pewności w ręce - wybierzcie te pokryte gumą.



Pilniczki papierowe - najlepszy przyjaciel zadartych paznokci. Najbardziej lubię te z dwoma rodzajami ziarna. Kształt jest już mniej dla mnie istotny, choć najlepiej używa mi się wąskich pilników. Tu także polecam Donegala i Top Choice (tu także wygięte pilniki "bananowe"), bo papierowe pilniki powinny być tanie, skoro szybko się niszczą i trzeba je wyrzucać ze względów higienicznych. Radełka używam sporadycznie do podważania naprawdę dużych i uporczywych skórek po to, by nie naciskać zbyt mocno cążkami na macierz paznokcia (tu także wersja z kopytkiem). Polerek do paznokci nie używam, bo zawsze leżały na mojej półce nieużywane i po prostu szkoda mi było na  nie czasu, skoro zazwyczaj kładłam lakier kolorowy.


Tarkami do stóp i pumeksami jest podobnie jak z papierowymi pilnikami - nie należy się do nich przywiązywać. Najtrwalsze i najmocniejsze są według mnie tarki metalowe z wyciąganym ostrzem  - zwłaszcza, jeśli nie macie nawyku codziennego dbania o pięty.



Obcinacze - duże, mocne, o gładkim, niewyszczerbionym ostrzu - zapewnią wam nierozdwajające się pazury. No i oczywiście metalowy pilniczek z dziubkiem - nie do piłowania, a do czyszczenia przestrzeni pod paznokciem. Donegal nadal wiedzie prym, także ze względu na dostępność.



I ostatnie pozycje, czyli akcesoria nieobowiązkowe. Przy wyjazdach polecam malutki przybornik w szczelnej, sztywnej tubie. Do malowania paznokci u stóp możecie zaopatrzyć się w ograniczniki do rozdzielania paluchów. A małą gąbeczkę używam do robienia kolorowych paznokci ombre :) 

To wszystko! Czas na lakierrry!



Trzy lakiery z Bell, kupione w Biedronce: Nasycone kolory, całkiem trwałe; butelki o krótkich pędzelkach.



Eveline i Delia, czyli odżywka i różowy lakier plus mój pierwszy biały lakier i brokat do zdobień z cieniutkim pędzelkiem. Bardzo kobiecy zestaw. Uprzedzam pytania: odżywki Eveline używam maksymalnie dwa razy w tygodniu i na mnie działa bez skutków ubocznych.



Łoo, tu dopiero mamy rozstrzał! Zieloniasty lakier Life z firmy Ados, potem fioletowy MIYO od Pierre Rene, następnie malinowa czerwień od Joko i kawowy beż od Venity. Ten ostatni - bardzo niepowtarzalny kolor, pasuje to wielu karnacji. Najmniej jestem zadowolona z Joko, ze względu na długi czas schnięcia. Reszta - bardzo wakacyjna :)



Niekwestionowane, szybkoschnące gwiazdy, czyli diamentowy Top Coat od Inglota - czysta tafla! Obok niego stanęła nowiutka odżywka i baza w jednym od Wibo - już jedna warstwa, pozostawiona sama sobie, polepsza wygląd paznokcia. Plus za prostokątne dno i krótki pędzelek.

 A oto i dwie wiosenne nowości w mojej kolekcji! Te oto gagatki to dwa lakiery z firmy Vipera Cosmetics i jej linii Belcanto. Już samo opakowanie z ptaszkiem jest bardzo wiosenne, a kolory tym bardziej! Zanim przejdę do samych odcieni, zwrócę uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, brawa dla firmy za to, że nie zapisała ani nie obkleiła w żaden sposób buteleczki, dzięki czemu w pełni można się przyjrzeć zamkniętym w niej kolorom. Po drugie, lakiery te mają dość rzadką formułę a pędzelek jest długi, dzięki czemu aplikacja jest szybka i bezproblemowa (z krótkiego włosia lakier bardzo szybko by spadał).



Kolory to mleczna mięta oraz bardzo specyficzny, niejednolity błękit. Niejednolitość tego niemal stalowego niebieskiego ukryta jest mikrodrobinkach ciemniejszego niebieskiego, jaki zawarty jest w tej butelce. Na paznokciach wygląda niezwykle, zupełnie nie jak chamski, wielki brokat. Ot, taki lekki twist - bardzo pożądany. I tak oto lakier robi mi całe paznokcie. Kto ogląda Insta Stories, ten już wie :)


Te dwa ostatnie lakiery możecie znaleźć na Wizaż Sklep. Lakiery mają po 11 ml i kosztują mniej niż 10 złotych. 

 


Kochani, ode to wszystko, czekam na Wasze opinie i życzę coraz cieplejszych dni :)
Paulina



*Patronem tego posta jest Wizaż Sklep, drogeria z kosmetykami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz