IDEA BLOGA

Kiedyś, pewien człowiek powiedział, że Polskę musimy stworzyć sobie sami, dla siebie. Polska jest taka, jaką ją czynią nasze myśli. Podążając tym tropem, stworzyłam dla siebie życie w Polsce na własną nutę.

Jeśli mam przed sobą produkt zagraniczny i produkt krajowy - o takiej samej jakości, cenie, wyglądzie itd. - to dlaczego miałabym nie wybrać polskiego produktu, który dodatkowo wpłynie na rozwój gospodarki kraju, w którym mieszkam i chcę żyć?

Rzadko  szukanie tego, czego potrzebuję, zajmuje mi dużo czasu - w końcu wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Może warto postawić sobie poprzeczkę nieco wyżej i obrać kierunek, który przyniesie (nie tylko nam) korzyści?


Wiem, że istnieje pojęcie ,,patriotyzmu gospodarczego". Zgadzam się z nim, ale w zgodzie z sobą. Nie zamierzam (i nie namawiam) do kupowania/wybierania czegokolwiek polskiego, jeśli nie zgadza się to z twoimi przekonaniami, gustem, wartościami, upodobaniami. W każdej sytuacji obowiązuje nas dokonywanie świadomych wyborów, bo wydajemy na to własny kapitał: czas, pieniądze, zainteresowanie, obecność. Popierając kogoś w dowolny sposób, tworzymy naturalną konkurencję. Mówimy: ,,to mi się podoba (a tamto wcale lub mniej)".

Oczywiście samo pochodzenie produktu nie sprawi, że będzie on cudowny, niezniszczalny, tani, niezawodny i tak dalej. Jednak moje dążenie to stworzenia sobie świata (utopii?) z takich elementów jest na tyle silne, że na przekór ludzkości nazwałam bloga ,,Dobre, bo z Polski". Bardzo chciałabym, aby nasz kraj wiązał się z uczciwością, lojalnością, starannością, czymś wartym uwagi i przyjaznym. Czy tak być może? Czy warto? Uważam, że tak.

Każdym swoim wyborem wysyłasz sygnał. Rzeczywistość zależy od Ciebie.  Jasne, nie jestem idealna - mam kilka chińsko-brytyjskich ubrań, japoński komputer, herbatę ze Sri Lanki. Pamiętam jednak, że w takich przypadkach warto postawić chociaż na polskiego dystrybutora.

Nie kupuję ubrań, obuwia, biżuterii, dodatków, rzeczy ,,dla" i ,,do" domu, których cena jest liczbą trzycyfrową.
Kosmetyki zawsze staram się kupować do 10 złotych.
Staram się kupować tylko polskie płyty i książki (zazwyczaj do 35 zł), wybieram rodzimych wykonawców zamiast zagranicznych koncertów.
Korzystam (i uwielbiam to!) z polskich stron legalnie udostępniających filmy i pliki.

Zasada nr 1 - jak najwyższa jakość możliwie niskim kosztem, z poszanowaniem świata. Bo wolę znać trzy firmy lub marki, które robią coś dobrze i z sensem, nawet jeśli istnieją tylko na bezludnej wyspie rynku zbytu.

Stworzyłam dla Was zakładkę ,,Szczypta teorii" (patrz wyżej), w której będę pisać o tym, jak rozpoznać polskie produkty, czym się kierować, gdzie warto dokonywać zakupów.
Z ciekawością czekam na Wasze odkrycia i spostrzeżenia.

Pozdrawiam,
Paulina




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz